Wpisy z tagiem: tata
wtorek, 27 lipca 2010
Jako, że całkiem niedawno, bo 25 lipca był indyjski 'Dzień Ojca" chciałbym napisać parę słów o korporacji TATA.
A czego w Indiach nie widzieliśmy, a również związane jest z TATA?
Czy to dobrze, że taka duża część indyjskiego przemysłu znajduje się w rękach jednej korporacji? Obecny prezes firmy pan Ratan Naval Tata uchodzi za skromnego kawalera, filantropa znanego z działalności charytatywnej i edukacyjnej, a Hindusi są dumni, że ich rodzima firma tak wiele osiągnęła w świecie (2/3 kapitału TATA ulokowane jest poza Indiami) i pewnie im wszystko jedno czy ta sama firma produkuje samochody i ciasteczka. Ekonomiści pewnie mają inne zdanie, ale przecież Indie to dziwny kraj...
niedziela, 18 lipca 2010
Od wczoraj jesteśmy w Munnar - kolejnym mieście w Ghatach Zachodnich na naszej trasie. Region ten słynie z tysięcy hektarów pól herbacianych. Postanowilismy dzisiaj sami przejść się po plantacjach poza miastem. Kiedy o poranku wstaliśmy, pierwsze co zrobiliśmy to zerknęliśmy co tam słychać za oknem. Padało, ale nie lało, a to już sukces. Znaleźlismy ciekawą trasę i ruszyliśmy uzbrojeni w parasolki i kurtki przeciwdeszczowe. Dotraliśmy na punkt widokowy, z którego rozciągał się imponujący widok (w momentach kiedy rozstępowała się mgła) na okoliczne wgórza pokryte krzewami herbaty. Zeszliśmy na drogę kluczącą między krzewami. Trasa była fantastyczna, choć początkowo nie wiedzieliśmy czy dobrze idziemy, bo oddalalismy się od rzeki i wodospadu, pod który chcieliśmy dojść. Dogoniła nas również inna turystka, jak się okazało Francuzka samotnie podróżująca po Indiach. Ona też chciała dojść pod wodospad, toteż dalej szliśmy razem. W przerwach między deszczem, robilismy zdjęcia fantastycznych plantacji herbaty, wśród której rosły pojedyncze drzewa kardamonowca. Magii krzewom herbaty i licznym wgórzom dodawała spowijająca je mgła. Po dobrych 4 godzinach spaceru dotarlismy pod wodospad. W ogłuszającym huku wypiliśmy gorącą herbatę i wyszlismy na główną drogę, gdzie po chwili złapaliśmy autobus do miasteczka. Ponadto okazało się, że plantacje po których spacerowaliśmy w całości należą do koncernu TATA - indyjskiego potentata w branży samochodowej, telekomunikacyjnej i jak widać herbacianej również (zresztą weźcie do ręki pudełko herbaty Tetley i poczytajcie na spodzie kto ją wyprodukował). W sumie przeszliśmy dzisiaj kilkanaście kilometrów, ale było naparwde cudownie, mimo tego, że niemalże cały czas padał deszcz. I tak pogoda była dla nas dzisiaj łaskawa. Właściciel naszego hotelu powiedział, że tegoroczny deszcz to nie deszcz, rok temu to dopiero lało... |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fotografia
Nasze strony
Podróż
Różności
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||