Tu Aurangabad!!! Dwa dni spedzilismy jezdzac po jaskiniach w Ellorze i Ajancie wykutych przez mnichow nawet w 1-2 wieku pne. Niesamowite miejsca.
Jednak zanim tu dotarlismy musielismy przezyc pierwszy nocny przejazd pociagiem indyjskim. Jest to dosc interesujace przezycie. Nie dosc ze pociag wyglada niczym puszka z malymi zakratowanymi okienkami, to jeszcze co chwile przechadza sie sprzedawca lancuchow z klodkami. Majac nasze zabezpieczenia probowalismy spac z przywizanymi bagazami.Ponadto w wagonach sypialnych tzw. "sleeper" klasy wszyscy spia w jednym wagonie bez przedzialow, tak jak w pociagach rosyjskich. Totez co chwile kolo nas zatrzymuje sie jakis Hindus. tak w ogole to przed wyjazdem wszyscy mowili ze Hindusi to dziwni ludzie, a okazuja sie byc bardzo sympatyczni, a ile zdjec juz z nami sobie zrobili to nie wspomne.
Pocig nasz mial do pokonania ok. 375 km, ktore jechal z rekordowa predkoscia bo zajelo mu to prawie 8,5 godziny!!!
Od wczoraj kiedy jestesmy poza Bombajem na ulicach pojawily sie swiete krowy, ktore nic sobie nie robia z panujacego ruchu. Laza jak im sie podoba, a nawet leza na ulicy lub miedzy pasami i trzeba je omijac. Towarzystwa dotrzymuja im cale stada koz oraz swin.
Nastepny wpis za 2 dni z Goa, bo dzisiaj ruszamy w kolejna trase juz na poludnie Indii i czeka nas noc w super pociagu i potem jeszcze prawie caly dzien...