Wpisy z tagiem: monsun

poniedziałek, 04 lipca 2011

Położenie Sri Lanki, pomiędzy 5 a 10 stopniem szerokości geograficznej północnej zapewnia wyspie bardzo ciepły klimat (podrównikowy wilgotny), który urozmaicają wiatry monusonowe wiejące od oceanu  i niosące ze sobą dużą wilgotność powietrza. 

Opady deszczu w kraju są wysokie. Maksima opadowe przypadają na wiosnę i jesień, w kraju nie ma wyraźnej pory suchej. Jednakże na północy kraju jest nieco inaczej i tam zaznacza się wyraźna pora sucha, która może trwać nawet pół roku. Północna i wschodnia część kraju jest bardziej sucha i roczne opady wynoszą tam średnio 1000 mm. Na południowym zachodzie opady są najwyższe i utrzymują się w granicach 2000 – 3000 mm rocznie. Maksymalnie może spaść do 3700 mm deszczu rocznie. Największe opady notuje się jednak górach, tam wartości opadowe w ciągu roku mogą dojść nawet do 5000 mm.
Na opad wpływ mają monsunowe wiatry sezonowo wiejące znad Zatoki Bengalskiej oraz Oceanu Indyjskiego. Pierwszy monsun  Yala  zaczyna się w połowie maja na zachodzie i południowym - zachodzie i trwa do sierpnia, przynosi wilgoć od Oceanu Indyjskiego. Kiedy wiatr dociera do zboczy gór w Pogórzu Centralnym, powoduje w tej części wyspy ulewne deszcze. Wiele zboczy od strony nawietrznej otrzymuje do 2500 mm opadu na miesiąc, gdy w tym czasie zbocza po stronie zawietrznej na wschodzie i północnym - wschodzie otrzymują mały opad. 

Monsun Maha trwa od października do stycznia i przynosi deszcz na północ i wschód wyspy. Suchy okres na tym terenie trwa od maja do września. Północ i wschód dostają stosunkowo niewiele opadu w ciągu całego roku – około 1000 mm. Na tym obszarze okres miedzy monsunami trwa od października do listopada.


Temperatury mają przebieg typowy dla klimatu podrównikowego, czyli roczne amplitudy są zauważalne. Na obszarach nisko położonych i na wybrzeżach temperatury wynoszą od 22 °C w okresie zimowym do 33 °C. Na Sri Lance nie notuje się ekstremalnych temperaturach sięgających 40 °C, aczkolwiek na słońcu są one zdecydowanie wyższe. Temperatury są lokalnie zróżnicowane z powodu rzeźby terenu. W górach wartości termiczne spadają nawet do 7 °C. Średnie temperatury górskie wahają się do 15 do 20 °C.

Klimat Sri Lanki charakteryzuje się wysoką wilgotnością względną nie spadającą poniżej 60%, a przekraczającą często 80%. No cóż w takim razie jak zwykle... WITAJ MONSUNIE...

tutaj można na bieżąco sprawdzać pogodę na Sri Lance:

http://www.wunderground.com/global/SB.html

piątek, 16 lipca 2010

Rezerwat Periyar to jeden z większych w Kerali parków narowodych. Szczyci się tym, że 777 kilometrów kwadratowych powierzchi zamieszkuje w stanie naturalnym ponad 1000 słoni i prawie 50 tgrysów. Ponadto są tu bizony, specyficzne czarne langury nilgirskie oraz wiele innych rzadkich zwierząt.

No i w końcu tu w Ghatach Zachodnich poczuliśmy co to indyjski monsun. Za dobrze było. Kiedy dzisiaj o 4:50 rano wstaliśmy zaczęło padać i to z chwili na chwilę coraz bardziej. No ale cóż, taka pora roku w Indiach więc i tak pojechaliśmy.

Mahindra

Na dzisiaj mieliśmy wynajętego dżipa (indyjska Mahindra - na licencji amerykańskiego Willys'a) z kierowcą, który miał nas zabrać do do parku. Na zobaczenie tygrysa nie mielismy raczej szans, ale zależało nam aby chociaż zobaczyć tak ulubione przez na słonie. Trasa miała wieść kilkanaście kilometrów serpentynami przez teren parku do miejsca z którego mieliśmy zacząć trekking. Kiedy wjechaliśmy na teren rezerwatu zaczęliśmy bacznie wypatrywać zwierząt. Nasz kierowca zobaczył na stoku góry kilka sztuk jakichś jeleniowatych i nagle z mgły na wgórzu obok w oddali wyłoniło się stadko 6 słoni. Niesamowite i bezcenne. Właśnie były na swoim śniadaniu. I tym samym padł kolejny mit. Zawsze wydawało nam się, że słonie żyją na dość równinnym terenie. Słoń = sawanna w Afryce. A tu jest trochę inaczej, bo słonie spokojnie pomykają w górskim terenie trawiasto-drzewiastym.

Słonie widziane z daleka

Potem jeszcze widzieliśmy kilka nilgirskich czarnych langurów. 
Dotarłszy do jeziora Peryiar zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się na ok. 3 godzinny trekking po lesie deszczowym i to deszczowym dosłownie (!), bo lało jak diabli.

Las deszczowy

Dostaliśmy specjalne materiałowe ochraniacze na nogi, smieszne, bo ze stopkami, dopiero później okazało się po co te stópki są. Ich zadaniem jest ochrona przed żyjątkami. Jakimi? Ano las obfitiwał w olbrzymią ilość... pijawek!!! Nasz przewodnik co chwilę posypywał nam buty solą, a pijawki i tak co chwilę się pojawiały. Nawet ciężko je było odczepić od spodni. Toteż z pijawkami co jechały na nas na gapę, w deszczu, gigantycznej mgle i totalnym błocie leźliśmy przez las! Po co? Nie wiemy... ale było warto!

My w lesie deszczowym

Po 3 godzinach wrócilismy brudni, mokrzy i zmęczeni. Dobrze że paliło się ognisko i można było przy nim siąść i wysuszyć ubrania. Mimo mojego przygotowania podeszwa od adidasa mi prawie odpadła, co i tak nie najgorzej, bo z nami na trekkingu była para Indusów, a dziewczyna wybrała się z torebką i w klapeczkach... Taki obracek czasem można zobaczyć w polskich górach. Ale wracając... uwędziliśmy się zdrowo przy ognisku, potem zjedliśmy obiad i z żalem zrezygnowaliśmy z pływania łódką po jeziorze, gdyż wody mielismy na dziś dosyć. 
Postanowilismy wracać i to był stzrał w dzisiątkę. Tym razem widzieliśmy czarną gigantyczną wiewiórkę (podobno rzadką), całe stadka szalejących czarnych langurów i na koniec znowu zobaczyliśmy stado słóni. Tym razem przy wierzchołku wzniesienia majestatycznie szły 4 słonie i to nie całkiem daleko... piękny widok. A monsun szaleje dalej...

Słonie

 

środa, 14 lipca 2010

Kolejny dzień spędzamy w stanie Kerala. Różni sie od innych stanów wieloma rzeczami, a mianowicie jest tu dużo czyściej niż gdzie indziej, ponadto jest tu wielu chrzescijan i stan ten ma największy odsetek uczących się dzieci, co doskonale widać.

Backwaters Jesteśmy w Alapuzie, po środku rozlewisk graniczących z oceanem, po angielsku zwanych 'backwaters'. Obszar poprzecinany jest tysiącami kanałów, rzek i jezior. Sieć tutejszych kanałów ma około 900km i tworzy fantastyczny labirynt, w którym na brzegach przycupnęły domki tutejszych mieszkańców. Duże kanały są niczym autostrady, po których kursuje większość łódek, w mniejszych kanałach jest o wiele spokojniej. Kanały Kerali są jedną z ciekawszych atrakcji Indii. Toteż postanowiliśmy dzisiejszy dzień spędzić na wynajętej łódeczce. Z samego rana właściciel hoteliku zawiozł nas na przystań swoim motorem (oczywiscie trzy osoby na jednym) popłynęliśmy do wioski, gdzie z jednym z mieszkanców popłynęliśmy łódką kanałami. Najpierw wstapiliśmy do domu jego siostry, gdzie zjedliśmy śniadanie, a potem zanurzyliśmy się labirynt kanałów. Można tu obserwować zycie ludzi do woli - jedni właśnie biorą poranną kąpiel, inni piorą, sprzedają lub łowią ryby, przyrzadzają posiłek i to wszystko nad brzegami kanałów. Mieliśmy też okazję zobaczyć pływającego węża (podobno niegroźny) czy całkiem sporo niebieskoskrzydłych zimorodków, czy kolibrów.

Backwaters

Spacerowaliśmy po polach ryżowych oglądając mechanizm pompy wtłaczającej wodę z kanałów na pola, a także obejrzeliśmy kościół Eliasza Chavary. W środku kościoła znajduje się dom urodzenia Chavary sprzed 250 lat, który został obudowany kościołem. Ciekawa sprawa, nigdy czegos takiego nie widzieliśmy.

Backwaters

W kanałach mijały nas małe łódki mieszkańców, jak i tzw. 'houseboat'y' czyli łodzie, którymi można wybrać się na kilkudniową wycieczkę kanałami, jednak tak dużymi łodziami nie wpłynie sie w małe kanały. W planie byl też obiad, tym razem u ciotki naszego wioślarza. Obiad dostaliśmy na liściu bananowca - ryż z sosem mangowym, rybę, sałatkę z warzyw, papai i kokosa. Oczywiście wszystko jadło sie palcami. Praktyczny sposób - nie trzeba myć sztućców, a talerz z bananowca się wyrzuca. Do tego mieliśmy okazję zakosztować piwa kokosowego. Coś chyba naszemu browarnikowi nie wyszło, gdyż główny smak naszych napojów to były drożdże.

Backwaters

Taki sielankowy dzionek w Indiach...

PS1. Turystów brak, jesteśmy jedynymi gośćmi w hotelu, pokój z TV i kablówką kosztuje 300rupii.

PS2. Jeśli chodzi o monsun, to znowu nam się udało przeżyć kolejny dzień bez kropli deszczu na grzbiecie.

Backwaters

poniedziałek, 12 lipca 2010

Nad ranem przyjechaliśmy do Fortu Koczin - obecnie jest to mała dzielnica wielkiej, kosmopolitycznej aglomeracji Ernakulam - Koczin. Po raz kolejny wysiedliśmy z pociągu przed piątą rano i o 5:10 byliśly już na przystani promowej - wszak Fort Koczin znajduje się na wyspie. Za 2,5 rupii przeplyneliśmy zatokę i przed 6 rano zaczęliśmy szukać noclegu.

W tym kościele pochowany został Vasco Da Gama

 

Sam Fort Koczin kiedyś był bardzo ważnym miastem na szlaku statków kolonialnych. Znajduja się tu pozostałości po Portugalczykach, Holendrach i Anglikach. Tu umarł sam Vasco da Gama.

Obecnie są to senne uliczki, w których można sobie odpocząć przed dalszą drogą wgłąb Indii Południowych.
Na fotografiach znany jest głównie z chińskich sieci rybackich, które pozwalają łowić z lądu - pojawiły się tu juz w XIV wieku, a używane są do dziś.

Kolonialny dom - Koczin

Chińskie sieci rynackie - Koczin

Uliczki Koczin

wtorek, 06 lipca 2010

Dotarlismy do miejsca gdzie w kafejce internetowej mozna podpiac laptopa do sieci internetowej. Dlatego tez korzystamy z okazji aby wrzucic pare zdjec (poprzedni wpis o Bombaju zostal zaktualizowany o zdjecia).

Wrzucam tez pare ciekawostek w postaci wycinkow artykulow z pierwszych stron indyjskich gazet:

Artykul

Powyzej fragment tlumaczacy dlaczego wczoraj Goa wygladalo jak po wybuchu epidemii lub bomby. Wszystko zamkniete, autobusy nie kursowaly. Litr benzyny kosztuje tu ok 1 euro czyli tyle co w Polsce.

Artykul

A tu artykul obalajacy mit, ze honorowe morderstwa zdarzaja sie tylko na polnocy Indii. Podobno zdarzaja sie tez na poludniu i popelniaja je rowniez kobiety, a nie tylko mezczyzni.

OgloszenieArtykul

I tu jeszcze 2 artykuly, jeden mowi, ze monsun do Delhi przyjdzie pozniej niz sie wszyscy spodziewaja, a drugi to ogloszenie pewnej pani, ktora chce przejac od meza skuter i samochod i pyta wszystkich czy nie maja nic przeciwko.

poniedziałek, 05 lipca 2010

No i jestesmy na Goa, gdzie jest po sezonie i nie ma tu turystow a wiekszosc hoteli i restauracyjek jest zamknieta. Nam to nie przeszkadza. Dzisiaj w koncu po 4 dniach pobytu mamy monsun. zaczelo padac w nocy i lalo do dzisiaj do 15, a potem wyszlo slonce... taki wlasnie jest monsun. Podobno 2 dni temu bylo tu prawdziwe lanie wody z cebra. Zreszta widac to po okolicy wsyztskie pola zalane. Ludzie sie ciesza bo dla nich to super raz ze jest chlodniej a dwa mozna sadzic ryz ktory potrzebuje duzo wody. Goa jest inne niz Bombai czy Aurangabad. Tu jest bardziej europejsko. Duzo katolickich kociolow i domow w stylu portugalskim o wscieklych kolorach - rozowym, zielonym czy niebieskiem.

W temacie dzisiejszego wpisu jest KALYAN, to miejscowosc w ktorej wczoraj o 4 nad ranem mielismy przesiadke. Liczylismy ze pociag sie sponi i nie bedziemy musieli wstawca tak wczesnie, ale niestety przyjechal o czasie... Kalyan to duzy wezel kolejowy pod Bombajem i... jedna wielka masakra. Nie ma tu w zasadzie budynku dworcowego tylko setki ludzi koczuja na preonach w oczekiwaniu na swoje pociagi, ktore przyjezdzaja co 5-10 minut. Wszedzie jest mnostwo smieci i miliony much. Ohyda. Jakby tego bylo malo to pomiedzy torami biegaja wypasione szczury. Jeden po rurze z rusztowania zjechal prosto do smietnika obok ktorego koczowalismy przez 4,5 godziny. Nawet nie bylam w stanie zjesc sniadania na tym dworcu, bo... sami sie domyslcie...

No to jutro jedziemy rano do Hampi, moze bedzie tam wiecej turystow.

środa, 16 czerwca 2010

Monsuny - wiatry będące częścią ogólnego systemu cyrkulacji atmosfery, charakteryzujące się sezonową stałością kierunków i również ich cykliczną zmianą z sezonu na sezon. Monsuny powstają w efekcie różnicy ciśnienia atmosferycznego między dużymi obszarami lądów i oceanów.

Wyróżniamy 2 typy wiatrów monsunowych:
Monsun letni - wiejący w miesiącach letnich od strony oceanu w kierunku mas lądowych.
Monsun zimowy - wiejący w miesiącach zimowych od lądu w kierunku oceanu.


Jak powstają monsuny:

W dużym skrócie proces kształtowania się monsunów wygląda następująco:

W efekcie silnego nagrzewania się powierzchni lądowych w ciągu ciepłych miesięcy letnich, nad obszarami tymi tworzy się rozległy obszar niskiego ciśnienia. Sąsiadujący z lądem obszar oceaniczny ogrzewa się wolniej od lądu, przez co ciśnienie nad nim jest wyższe niż nad lądem. W efekcie następuje przemieszczanie się dużych mas powietrza z wyżu do niżu - czyli w tej sytuacji od morza w kierunku lądu. Mamy zatem do czynienia z monsunem letnim.

Monsun zimowy jest odwrotnością przedstawionej sytuacji. Szybkie schłodzenie się powierzchni lądowych wytwarza tam duży obszar ciśnienia wyższego niż nad obszarami wodnymi. Wiatry wieją więc w przeciwnym kierunku niż w lecie - tym razem od lądu w kierunku oceanu.

Pory roku w Indiach

W Indiach zasadniczo są tylko trzy pory roku: gorąca (II-V), deszczowa (VI-IX/X) i chłodna (X-I).

Monsun nadciaga z południowego zachodu i wieje w całym kraju od połowy czerwca do końca września, przynosząc duzą wilgotność i obfite opady deszczu. Gdy ustepuje w październiku, gleba osusza się, a poziom wilgotności spada. Wybrzeża południowo-wschodnie do stycznia nawiedzane sa przez ulewy i cyklony.

W listopadzie kiedy słońce grzeje slabiej, na równienie północnej rozpczyna sie pora chlodna. Do lutego w Himalajach temperatura jest niska, a na południu pzrekracza 20 stopni.

Indyjskie lato trwa od marca do maja, jest gorace i bardzo suche. Najwyższe temperatury dochodzą do 40 stopni.

Z nadejściem czerwca intensywny upał mija. Monsun nawiedza najpierw wybrzeze poludniowo-zachodnie, a nastepbnie rozchodzi sie w kierunku pólnocnym i wschodnim. W ciągu 3 monsunowych miesięcy roslinność ożywa i wszystko dookoła staje się zielone.

Oczekiwanie na życiodajny deszcz jest pełne napięcia. Gdy o określonej porze nie nadchodzi, wszystkich ogarnia rosnące zdenerwowanie. O niczym innym się nie mówi. Najważniejszą wiadomością, której szuka się w prasie, są komunikaty meteorologiczne. A monsuny indyjskie, które niosą ze sobą 2/3 całorocznych opadów, są kapryśne. Nigdy nie wiadomo, kiedy i z jakim natężeniem „wybuchną”.

Monsun szybko pokazuje swą drugą, złowrogą twarz. Zaczynają się powodzie. Niektóre rejony kraju zostają zupełnie odcięte od świata. Przestają kursować pociąg. Zawiesza się wiele lotów zarówno na liniach wewnętrznych, jak i zagranicznych. Niebezpiecznie jest wyruszać w drogę samochodem nawet na odległość kilkudziesięciu kilometrów. Woda podmywa nasypy szos i powrót może być odcięty.

Rok temu kiedy byliśmy w Indochinach monsun był trochę niemrawy i dość słaby... ciekawe w takim razie jaki będzie w tym roku i jak nas potraktuje w Indiach...

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Indie są państwem położonym w południowej części kontynentu azjatyckiego, zajmującym obszar 3 287,6 tys. km2 (łącznie z archipelagami Lakszadiwy, Nikobary i Andamany). Rozciągłość południkowa kraju wynosi 3 214 km, a równoleżnikowa - 2 933 km. Ponad połowę powierzchni kraju zajmuje Półwysep Indyjski. Od północnego zachodu graniczą z Pakistanem, na północy z Chinami i Nepalem, na północnym wschodzie z Bhutanem, Myanmarem i Bangladeszem. Od południowego wschodu kraj jest oblewany wodami Zatoki Bengalskiej, od południowego zachodu zaś wodami Morza Arabskiego. Linia brzegowa jest mało urozmaicona. W skład terytorium Indii wchodzi także archipelag Lakkadiwy, położony w odległości 450 km na zachód od wybrzeży kraju. Stolicą Indii jest Delhi.

Warunki naturalne

Granice lądowe kraju w znacznej części mają przebieg naturalny, biegną wzdłuż łańcuchów górskich. Obszar Półwyspu Indyjskiego jest częścią prakontynentu Gondwany, który pod koniec kredy rozpadł się, a jego części włączyły się do cokołu kontynentalnego Azji.

W północnej części Indii znajduje się łańcuch Himalajów, ciągnący się na długości około 1 200 km. Osadnictwo w tej części kraju skupia się na obszarze kotlin śródgórskich. Najważniejsza z nich - Kotlina Kaszmirska słynie z malowniczych i gorących źródeł o temperaturze dochodzącej do 90°C. Na pograniczu z Nepalem ciągnie się łańcuch górski Karakorum. Klimat tego regionu zmienia się wraz ze wzrostem wysokości n. p. m. W kotlinach panuje klimat ciepły umiarkowany, w wysokich górach zima trwa 6 miesięcy, występują duże dobowe wahania temperatur. Pasma górskie północnej części kraju powstawały w orogenezie alpejskiej wskutek zderzenia się płyty indoaustralijskiej z płytą eurazjatycką. Ruchy górotwórcze trwają nadal.

Na północnym wschodzie znajdują się obszary wyżynno-górskie, gdzie roczne opady przekraczają 10 m. U podnóża Himalajów znajduje się obniżenie Niziny Gangesu, która była zatoką morską zasypaną osadami rzek. Jest to obszar gęsto zaludniony i bardzo urodzajny. Podobny charakter ma Nizina Brahmaputry. Leżąca na południe od tego obszaru wyżyna Dekan, zbudowana z ze starych, prekambryjskich skał: gnejsów, łupków i granitów, jest płaskowyżem o średniej wysokości 900 m. n. p. m. na zachodzie i 600 m. n. p. m. na wschodzie. Wyżyna Dekańska opada ku wybrzeżom dwoma pasami gór krawędziowych - Ghaty Zachodnie (wyższe) i Ghaty Wschodnie (niższe) łączących się w masywie Nilagiri (Błękitne Góry). Ghaty sprawiają wrażenie gór wysokich ze względu na głęboko wcięte doliny rzeczne. Znajdują się one na drodze deszczonośnego monsunu letniego; opady sięgają tu nawet 3 000 mm.

Klimat

Indie (z wyjątkiem Himalajów) znajdują się pod wpływem klimatu zwrotnikowego monsunowego. Monsun zimowy, wiejący z lądu, przynosi pogodę chłodną i bezdeszczową. Monsun letni (od czerwca do listopada), wiejący z morza, przynosi duże opady i podnosi temperaturę powietrza. W okresie cofania się monsunu letniego częstymi zjawiskami są cyklony, którym towarzyszą wielkie ulewy i związane z nimi powodzie. Obszary suche (klimat zwrotnikowy suchy) znajdują się we wnętrzu Półwyspu Indyjskiego. Na pustyni Thar, położonej w północno-wschodniej części kraju, roczna suma opadów wynosi poniżej 200 mm, a temperatury w lipcu przekraczają 35°C.

Klimat Indii jest bardzo gorący. Nawet w najchłodniejszych miesiącach temperatura nie spada na Nizinie Gangesu poniżej 15°C, a na południu wyżyny Dekan - poniżej 20°C. Najchłodniej jest w górach, gdzie powyżej 5 000 m. n. p. m. występują wieczne śniegi i lodowce. Najwyższe temperatury z reguły poprzedzają nadejście monsunu. Zimy są z reguły łagodne.

Na obszarach wysokogórskich klimat zmienia się wraz z wysokością. Jedynie w kotlinach śródgórskich występuje stały i umiarkowany klimat.

Ponad 23% powierzchni zajmują wilgotne lasy równikowe i monsunowe, które zachowały się głównie na obszarach górskich. Większość obszarów leśnych została zamieniona na pola uprawne. Na pozostałym obszarze występują sawanny, stepy i pustynie.

Oprócz postępującego wylesienia największymi zagrożeniami dla środowiska przyrodniczego Indii są: nieprawidłowe stosowanie nawozów sztucznych w rolnictwie, uciążliwość przestarzałego przemysłu, brak kanalizacji i zanieczyszczenie powietrza w miastach. Pod koniec lat osiemdziesiątych istniały tu 54 parki narodowe. Obszary chronione zajmują 4,4% powierzchni kraju.

Prawie całe Indie należą do zlewiska Oceanu Indyjskiego. Jedynie w centralnej części pustyni Thar występuje obszar bezodpływowy. Głównymi rzekami kraju są Ganges (święta rzeka wyznawców hinduizmu) i Brahmaputra, tworzące u ujścia największą deltę świata, na której wytworzyły się żyzne gleby - mady.

czwartek, 27 maja 2010

Witam po kilku miesiacach posuchy na blogu. Nic nie pisałem, bo blog jest o podróżach i trudno coś napisać, jeśli siedzi się na miejscu a o wyjazdach jedynie marzy.

Na szczęście zbliżają się wakacje i powoli marzenia przeradzają się w czyny.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że nadchodzący lipiec spędzimy znowu w Azji.

Padło na Indie - tam jeszcze nie byliśmy, a z racji odmienności od reszty Azji jesteśmy ich bardzo ciekawi. Jako cel podróży wybraliśmy Indie południowe, a nie północne jak większość turystów. Dlatego też nie zobaczymy Taj Mahalu, Czerwonego Fortu, Varanasi. A co zobaczymy? Mamy nadzieję, że dużo natury, parków narodowych, słoni, pól herbacianych, pochylonych palm na plażach, ale i świątyń, może jakiś meczet lub kościół.

Smaku dodaje termin który wybraliśmy - okres polskich wakacji jest pod względem klimatycznym najmniej gościnnym czasem na podróżowanie po Indiach. W lipcu monsun powinien już na dobre zadomowić się w całych Indiach, a w szczególności na zachodnim wybrzeżu, czyli tam gdzie spędzimy najwięcej czasu.

O warunkach klimatycznych na pewno jeszcze coś napiszemy w ciągu następnych kilku tygodni, tymczasem przedstawiam nasze główne źródło informacji o klimacie w tamtym regionie (deszcz zaczyna padać po 3 minucie):

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
statystyka