Wpisy z tagiem: bezdomni

czwartek, 01 lipca 2010

Salam namaste z Bombaju!!!

Jestesmy na miejscu. Wlasnie zrobilismy sobie chwile przerwy aby zrobic pierwszy wpis na blogu. Wczoraj o 23:40 z lekkim opoznieniem ladowalismy w Bombaju. Samolot prawie godzine krazyl w okoliach iasta bo byl tlok samolotowy na lotnisku. To chyba najwieksze lotnisko na jakim bylam. na plycie stalo kilkadziesiat samolotow. Bardzo szybko je opuscilismy i rozklekotana taksowka Ambasador (byla kiedys w Polsce taka reklama jak indyjski slon siada na taki samochod i on zmienia sie w nowego garbusa) i pojechalismy do centrum. Pierwsze wrazenie makabryczne. Noca miasto wyglada strasznie. Juz teraz wiem dlaczego nie poleca sie na pierwszy raz w Azji i Indii. Dokoola straszny syf i smieci. Jaby z powlowy swiata je tu zrzucali. Na dodatek setki ludzi spiacych na ulicy i to doslownie, bo sporo osob spi na krawedzi jezdni. Widok o 1 w nocy makabryczny. Czasami widac cale grupy ludzi po okolo 20 osob tak spiacych. Przediescia to jeden wielki slums. ludzie jak nie na ulicy spia w domkach podonych do golebnikow ustawionych jeden na drugim....

Bezdomni

Bombaj

po okolo 45 minutach jazdy dotarlismy do centrum. Nasz taxi driver niekumaty w kwestii topografii miasta. imo ze juz widzielismy ze jestesmy na glownej ulicy, to dla niego nazwa ul. Mahatmy Gandiego to czarna magia, nie oiac juz o muzeum czy uniwersytecie. Jednak szybko sie zlokalizowalismy i ruszylimy na poszukiwania tajemniczego hotelu Lawrence. Nie minelo 5 minut a znalezlismy sie w zapyzialej uliczce pod rowie zapycialym budynkiem z szyldem hoteliku. w progu lezala kobieta, tora odrazu sie obudzila mowiac: Lawrence, hotel Lawrence? pokazujac na schody. po czym poszla spac dalej. Minelismy 6 osob spiacych na polpietrze i jeszcze 4 osoby na kolejnych dwoch i dotarlismy na recepcje. Pokoj okazal sie byc calkowitym zaprzeczeniem klatki schodowej i jest calkiem czysty i przytulny.

Bombaj

Maszyna do soku z trzciny

Rano wstalismy i po sniadaniu ruszylismy zwiedzac miasto. Rano iasto wyglada calkiem przyjaznie nie tak mrocznie jak w nocy. Na plotach suszy sie pranie.

Obowiazkowo poszlismy pod Gate of India, gdzie a tloczno od naganiaczy na wycieckzi lodzia i zrobienie zdjec. Turystow jak na lekarstwo, bo to pora deszczowa. Pare dni temu podono strasznie lalo a dzisiaj jest piekna sloneczna pogoda. Jest dobrze ponad 30 stopni a o wilgotnosci nie wspomne... cala sie lepie:) Nawet przez 5 minut pokropilo i narazie tyle. w gazetach pisza ze w Delhi monsun spoznia sie tydzien i cierpia na ponad 40 stopniowe upaly.

Pod najbardziej znana wsrod turystow knajpa Leopold Cafe zostalismy zatrzymani przez.... NAGANIACZA DO FILMOW!!! Dal nam wizytowke i chcial za godzine zabrac nas na plan filmu wraz z 5 innymi obcokrajowcami do roli policjantow z Australii. Kurcze niestety nie moglismy sie zgodzic bo o 21 mamy pociag do Aurangabadu. Ale za miesiac jak bedziemy wracac musimy zalapac sie do filmu!!!! Hehe wiedzialam ze bede slawna:) i to w Indiach.... Najlepsze jest to ze ow naganiacz dal swoja wizytowke i okazalo sie ze jest to ten sam czlowiek polecany  na polskich forach interenetowych...

Zjedlismy juz pierwsza zupe w restauracji:) i na ulicy wypilsimy za cale 5 rupii (35groszy) sok wyciskany z trzciny cukrowej. Pycha...

Koncze i idziemy zwiedzac dalej. dzisiaj jeszcze chcielibysmy m.in. zobaczyc bombajskie pralnie gdzie kilka tysiecy ludzi pierze ubrania.

 

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
statystyka