Kategorie: Wszystkie | opowieści Ani | opowieści Pawła
RSS
sobota, 24 maja 2008

Dzisiaj będzie parę słów o planowanym budżecie całej wyprawy.

O kosztach przelotu z Europy do i z Indonezji już wspominałem, ale pewnie wielu z czytelników zastanawia się ile pieniędzy planujemy wydać na całą podróż.

My też się zastanawiamy...

Prowadziliśmy wstępne rozeznanie wśród ludzi, którzy byli w Indonezji w poprzednich latach i dowiedzieliśmy się, że sumarycznie dzieląc całkowite koszty (włączając koszty transportu na miejscu) przez ilość dni/tygodni wychodziło im około 100 dolarów amerykańskich na tydzień na jedną osobę.
Mając takie dane oraz zakładając poprawkę na spadek wartości dolara w ostatnich miesiącach, postanowiliśmy wziąć po 1000$ na osobę na 4 tygodnie pobytu. Ponieważ do końca nie wiemy jak ceny w Indonezji kształtują się dziś, możemy jedynie wyrazić nadzieję, że kwota ta powinna wystarczyć z poważnym zapasem.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze koszty poniesione w Polsce przed wyjazdem:

  • Koszty przelotu - o tym już pisałem.
  • Przejazd do i z Wiednia - ok. 250zł.
  • Ubezpieczenie kosztów leczenia  - ok. 100zł na osobę.
  • Wiza Indonezyjska - załatwiamy w Warszawie, koszt 35$.
  • Koszty szczepień - jeśli to czyjśc pierwszy wyjazd to koszty sięgają nawet 500zł. i więcej.
  • Koszty lekarstw i repelentów na komary - kilkadziesiąt zł.
  • Przewodnik Lonely Planet i inna literatura - kilkadziesiąt zł.
  • Odzież kupiona specjalnie na wyjazd itp. - zależnie od potrzeb - w moim przypadku ok. 150zł.

To chyba tyle. O kosztach poniesionych na miejscu zapewne jeszcze będziemy pisać na bieżąco. Pewnie po powrocie pojawi się jeszcze pełne zestawienie kosztów w tabelce.

Po analizie wspomnianych kosztów wniosek nasuwa się tylko jeden: jeśli te 100$ tygodniowo się potwierdzą, będzie to oznaczać, że tydzień lub dwa dłużej na miejscu podniosłoby koszty nieznacznie, tylko jaki pracodawca dałby nam tyle urlopu?

Jeśli ktoś a czytelników był w Indonezji i ma ine zdanie o kosztach, proszę piszcie w komentarzach.

środa, 21 maja 2008

Marsi, a właściwie Ojciec Marsianus jest Indonezyjskim misjonarzem.

Kilka lat temu Marsi studiował w Polsce teologię, a popóźniej był wikarm w parafii Królowej Apostołów w Rybniku, mieście z którego pochodzę.
Obecnie przebywa w Jakarcie, a Pochodzi z wyspy Flores - największego skupiska katolików w Indonezji. Kiedy przebywał w Rybniku spotykaliśmy się przy różnych okazjach, czasami opowiadał o Indonezji, ostatnio nawet znalazłem ulotkę z ambasady indonezyjskiej którą mi kiedyś podarował.
Kiedy już wiedzieliśmy, że wybieramy się w jego strony użyłem wszelkich starań aby odnowić z Marsim kontakt. Udało się przez Ojca Piotra - innego indonezyjskiego misjonarza, który obecnie przebywa w Rybniku. Dostałem numer komórki od Marsiego, napisałem smsa i... odpisał. Po polsku oczywiście, jeszcze nie zapomniał języka którym posługiwał się kilka lat.
Obecnie jesteśmy w stałym kontakcie mejlowym, wiemy już, że Marsi odbierze nas z lotniska i że zatrzymamy się u niego w Jakarcie na 1 dzień.

niedziela, 18 maja 2008

Najpierw był pomysł wyjazdu do Indonezji, później była decyzja, a zaraz potem kupiliśmy bilety lotnicze.
Jak się okazało, z biletami wcale nie było tak łatwo. Zanim kupiłem bilety to klikałem wstępnie po wyszukiwarkach i znajdowałem bilety z Polski do Jakarty w przystępnych cenach, czyli po około 3 tyś. zł za osobę w obie strony. Co prawda połączenia były dosyć osobliwe, bo np. przez Düsseldorf liniami Emirates Airlines, ale zawsze coś. Trochę wyższe ceny otrzymywałem wpisując za cel Bali - w końcu to Mekka turystów.

Problem pojawił się dopiero gdy zacząłem wpisywać interesujący nas termin, czyli od 28-go czerwca do 28-go lipca. Wtedy w Indonezji jest szczy sezonu turystycznego, linie lotnicze się przebudzają i wprowadzają w życie taryfy wakacyjne, które zależnie od linii zaczynają się z początkiem czerwca lub lipca, a w przypadku British Airways już w kwietniu.
Zaczęło się gorączkowe poszukiwanie taniego połączenia już nie tylko z Polski, ale z jakiegoś lotniska w Europie. Pojawił się też pomysł, aby dostać się jakimiś tanimi liniami gdzieś do Azji, a potem innymi tanimi liniami do Indonezji. Wielkie nadzieje pokładaliśmy w liniach AirAsia które zapowiadały otwarcie połączeń z Europy do Kuala Lumpur za 400 euro, lub w liniach Oasis Hongkong, które latały z Londynu do Hongkongu. Niestety wielkie otwarcie lotów AirAsia skończyło się na jednej trasie do Australii i przesunięciu startów do Europy o rok, a Oasis Hongkng zbankrutował dwa miesiące temu.
Byłą też opcja aby polecieć do Singapuru, lub Kuala Lumpur jakimiś liniami regularnymi, a potem przesiąść się na tanie linie, ale ceny tej opcji również były niezadawalające, bo sięgające 4 tyś. zł i więcej.

Na szczęście z ratunkiem przyszedł nam Qatar Airways, który sprzedał nam bilety co prawda nie z Polski a z Wiednia do Indonezji i to w opcji zwanej z angielska 'Open Jaws' czyli, że lecimy do Jakarty, a powrót mamy z Denpasar czyli z Bali.
Koszt: niecałe 3100 zł za osobę, co po dodaniu kosztów transportu Kraków - Wiedeń - Kraków daje kwotę ok. 3400zł.
Co prawda linie Qatar Airways od czasu zakupu biletu dwa razy zmieniały już godziny wylotu, ale na szczęśćie na korzyść, więc zbytnio nie protestowaliśmy. W resultacie połączenie mamy bardzo dogodne, czas oczekiwania podczas przesiadek to 2,5 godziny.
A poniżej jeszcze parę wskazówek dla tych którzy szukają lotów do Indonezji lub w ogóle do Azji.

  • Do Indonezji oprócz przewoźników europejskich (Lufthansy, KLM, British Airways) latają linie Azjatyckie (Singapore Airlines, Malaysia Airlines i Cathay Pacific) i arabskie (Qatar Airways, Emirates, Etihad Airways). Te ostatnie najczęśćiej mają niższe ceny biletów. Niestety chcąc wylatywać z Polski prawdopodbnie lista możliwych do wyboru linii lotniczych będzie krótsza.
  • Sytuacja wygląda nieco gorzej jeśli chcemy lecieć do Denpasar czyli na Bali. Tu z Europy dostaniemy się jedynie Singapore Airlines (przez Singapur), Qatar Airways (przez Doha), Malaysia Airlines (przez Kuala Lumpur) lub Cathay Pacific (przez Hongkong). Ewentualnie część podróży odbędziemy liniami europejskimi, a odcinek do Denpasar już wyżej wymienionymi liniami.
  • W Indonezji oprócz Jakarty i Denpasar dosyć popularnym lotniskiem jest Surabaya na wshcodzie Jawy. Punkt dosyć atrakcyjny, ponieważ stąd blisko jest na przykład do Yogyakarty i na Bali. Latają tam na pewno Singapore Airlines i Cathy Pacific.
  • Indonesia ma też swijego narodowego przewoźnika Garuda Indonesian. Niestety ostatnimi laty nie lata on do Europy, ale obsługuje kilka ciekawych połączeń w Azji (na przykład Bangkok) oraz lata do Australii.
  • Podczas szukania lotów w internecie, oprócz wyszukiwarek, warto również odwiedzić strony poszczególnych linii lotniczych. Można tam znaleźć ciekawe połączenia, które nie są znajdowane przez wyszukiwarki. Z takich ciekawych linii lotniczych którymi można się dostać do Azji są na przyład Finnair (połączenia nawet z Polski przez Helsinki), Royal Jordanian (latają z Budapesztu), inne arabskie linie wymienione powyżej.
  • Ciekawą opcją jest budżetowa linia AirArabia, która zawiezie nas na przykład do Indii, Pakistanu, na Sri Lankę za około 1000-1200zł. Minusem jest, że najbliższym miastem gdzie można wsiąść do samolotu Air Arabia jest Istambuł.
Mam nadzieję, że wyczerpałem temat biletów lotniczych i że informacje zawarte powyżej będą wam chociaż trochę pomocne.
Pozdrawiam...
piątek, 16 maja 2008

Muszę tutaj zmartwić tych, którzy oczekują w tym miejscu opowieści jak to od zawsze marzyliśmy tylko i wyłacznie o Indonezji. 

W rzeczywistości sprawa przedstawia się bardziej prozaicznie. Zacząć muszę od tego, że Ania jest z zawodu nauczycielką (geografii - tak na marginesie) więc jechać możemy jedynie w okresie wakacji. I tu zaczyna się problem, bo jak może niektórzy wiedzą termin lipcowo-sierpniowy nie jest najlepszym na wyprawy dalekie. W praktyce wygladało to tak, że wszedłem na stronę www.lonelyplanet.com i po kolei sprawdzałem poszczególne kraje oraz rozdział "When to go".

No i tak:

  • Afryka północna - za blisko poza tym byliśmy.
  • Bliski wschód, jak wyżej.
  • Ameryka Południowa - za droga, poza tym tam chyba lepiej jechać podczas naszej zimy.
  • Chiny, Mongolia - byliśmy.
  • Indie - pora monsunowa (z wyjątkiem Ladaku, który nas zbytnio nie kręci).
  • Indochiny - pora deszczowa.
  • Filipiny - jak wyżej.
  • Australia, za drogo.
  • Czarna Afryka - jeszcze nie teraz.
  • ... i została Sri Lanka oraz Indonezja.

Metodą eliminacji doszliśmy do tych dwóch krajów z których wygrała Indonezja. Dlaczego? Nie mieliśmy zbyt dużych dylematów w wyborze: dalej, chyba ciekawiej, bezpieczniej (?). Dla Ani szalę przelała ilość czynnych wulkanów, dla mnie plantacje kawy, herbaty oraz znajomy misjonarz - Indonezyjczyk pochodzący z wyspy Flores.
Potem było już z górki, do pracy po urlop, do internetu po bilet lotniczy, do sklepu po przewodnik, a była wtety jesień 2007.

PS. Przewodnik po Sri Lance spokojnie czeka na swój czas na regale.

środa, 14 maja 2008

Nusa Tenggara - różne źródła różnie piszą. Dla nas to region świata określany mianem: Małe Wyspy Sundajskie. Pewnie wielu czytelnikom nadal niewiele to mówi więc tłumaczę:

Kraj: Indonezja
Większe wyspy: Lombok, Sumbawa, Flores, Sumba, Timor.
Dla zorientowanych w popularnych celach turystycznych: Wyspy na wschód od Bali.

NASZ CEL PODRÓŻY!

Wyjeżdżamy 28 czerwca czyli już za 45 dni.

Dla celów udokumentowania tej wyprawy założyliśmy bloga na którym będziemy publikowali relacje z przygotowań, nasze założenia, cele, a później relacje z samej podróży.

Dzisiaj na dobry początek przedstawię uczestników:

  • Ania M. zwana Anią
  • Ania Ł. dla rozróżnienia zwana Anna Marią
  • Bartek
  • Paweł (czyli moja skromna osoba)

Pozdrawiam...

| < Maj 2008 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Tagi
statystyka