Blog > Komentarze do wpisu

Hiroszima i okolice

Dziś przyjechaliśmy do Kioto. Przejazd z Hakaty zajął nam cały dzień, gdyż po drodze zatrzymalismy się na kilkugoodzinny postój w Hiroszimie.

W Hiroszimie zwiedzanie ograniczyliśmy do samych miejsc pamięci po wybuchu pierwszej bomby atomowej. Może zabrzmi to dziwnie, ale niestety zabytki poatomowe w Hiroszimie uważamy za nieco przereklamowane. Wczoraj byliśmy w Nagasaki i tam, z racji mniejszej Ilości turystów odwiedzających miejsca pamięci i muzeum przestrzeni osobistej było tak w sam raz. Było miejsce czas na zadumę, nikt się nie przepychał. W Hiroszimie turystów jest tyle, ze w muzeum przypadały 4 osoby na metr kwadratowy, wszyscy stali w długim korku. Były zdjęcia po wybuchu, kopia bomby 'Little boy', zatrzymane zegary, wypowiedzi naocznych świadków puszczane w tv... Ale co z tego, skoro nie dało sie tego spokojnie zobaczyć. Niemniej stojąca tuż obok sama sławna już kopuła budynku, który będąc niemalże w epicentrum wybuchu przetrwał go, robi wrażenie.

 

Z Hiroszimy pojechaliśmy pociągiem podmiejskim oraz promem na oddaloną o kilkanaście kilometrów wyspę Mijadżimę. To, piękne miejsce, niestety licznie też oblegane przez japońskich turystów, znanejest miedzy innymi z bramy 'tori' stojącej w morzu tuż przy brzegu. Nam trafił się odpływ, wiec mogliśmy podejść i dotknąć samej bramy, jak zreszta tysiące innych turystów tego dnia.

Na wyspie jest jeszcze jedna atrakcja, tym razem mobilna. Mianowicie wsród turystów przechadzają się daniele - małe jelonki, które zasmakowały w ty co mają ze sobą turyści. Lubią papierowe broszury, bilety wstępu, a najbardziej smakują im mapy. Widzieliśmy wiele sytuacji jak jelonek podchodził do zapatrzonego w telefon turystę i brał a następnie zjadał, to co uważał za smaczne i atrakcyjne.

 

 

wtorek, 02 sierpnia 2016, geoanja

Polecane wpisy

statystyka