Blog > Komentarze do wpisu

Fabryka Mazdy

Jak pamiętacie nasz plan podróży, w planach mieliśmy wizytę w fabryce Toyoty w Nagoja. Jak jednak zaczęliśmy szukać informacji jak tam dojechać z Kioto, okazało się, ze szybciej, prościej (mimo że dalej) będzie nam dojechać do innej fabryki samochodów a mianowicie do Mazdy w Hiroszimie. Szybko zmieniliśmy rezerwację (konieczna w obu fabrykach) i dziś o 7:20 siedzielismy już w shinkansenie jadącym do Hiroszimy (w której zresztą byliśmy kilka dni temu). Na przedmieściach Hiroszimy znajduje się siedziba Mazdy, oraz jednocżesnie jedna z większych fabryk tego koncernu na świecie. 

O 10 zaczęła się wycieczka. Najpierw przewieziono nas autobusem po zakładzie, który zajmuje kilkaset hektarów i ma 7km długości. Na terenie fabryki znajduje się kompletna linia produkcyjna, biura projektowe, mieszkania dla pracowników, szkoła dla przyszłych pracownikow, szpital, port morski (gdzie samochody od razu pakowane są na statki, zarówno te przeznaczone na rynek japoński jak i światowy) oraz najdłuższy most nad zatoką morską znajdujący sie w prywatnych rękach (580m długości). Pracowników po zakładzie rozwożą rownież autobusy, w sumie na terenie zakładu znajduje się 29 przystanków.

Muzeum do którego nas zawieziono znajduje się niemalże na końcu terenu, wiec wstęp maja tam tylko wycieczki zorganizowane, podobne do naszej. Najpierw pokazano nam film o historii koncernu, następnie mieliśmy okazję zobaczyć wiele historycznych modeli samochodów, które szczególnie zapisały się w historii marki. Wiele uwagi poświecono silnikowi z tłokiem obrotowym (tzw. silnik Wankla, który był produkowany do 2012 roku, a obecnie trwają prace nad takim silnikiem ale napędzanym wodorem). I na koniec naszej wycieczki doswiadczylismy tak zwanej wisienki na torcie, czyli wizyty na linii produkcyjnej. Turyści mogą oglądać oczywiście tylko fragment linii, akurat na naszych oczach pracownicy montowali elementy wnętrza samochodu, pasy bezpieczeństwa, deski rozdzielcze, plastiki, kable. Wszystko w wolno poruszających się samochodach jadących na kilkusetmetrowej taśmie.

Co nas najbardziej zdziwiło, to że akurat ten fragment produkcji, który widzieliśmy wykonywany był w dużej części ręcznie, automatyczne były jedynie wózki dowożące części do montażu w konkretnych samochodach, które trochę niczym zombie poruszały się po zakładzie bez kierowców. Jedynie szyby montowały roboty, ale tylko te większe, bo małe szybki za tylnymi drzwiami rownież wkładano i klejone ręcznie. Drugą dziwną rzeczą był fakt, ze na jednej linii montowano rożne marki i modele samochodów, praktycznie nie był sytuacji, ze 2 takie same modele jechały jeden za drugim. Za Mazdą roadster (w Europie MX-5) potrafiła jechać CX-3, a za nią o dziwo (i) Fiat 124 Spider, który też tam był montowany (to zdziwienie nr 3).

Kolejny fakt, którego nie byłem świadomy wcześniej, to ze w odróżnieniu od Toyoty, która na rożne rynki wypuszcza całkowicie rożne modele samochodów, Mazda w swojej ofercie ma jedynie kilka modeli i są one dostępne na większości rynków praktycznie bez modyfikacji, co najwyżej pod inną nazwą (patrz ostatnie zdjęcie, gdzie Mazda 6 tu nazywa się Atenza).

Największa szkoda, że na linii produkcyjnej nie wolno robić zdjeć, i zakaz ten jest dosyć mocno przestrzegany. Zatem zdjeć stamtąd nie będzie, niemniej mam nadzieję ze choć trochę zachęciliśmy.

 

Po wycieczce w fabryce mieliśmy jeszcźe na tyle czasu, ze starczyło na przystanek w Himeji. Znajduje się tam jeden z niewielu drewnianych zamków w Japonii, który stoi do dziś od czasów historycznych (pozostałe to zazwyczaj rekonstrukcje). Nie ucierpiał nawet podczas wojny, podobno był zamaskowany ciemnymi kolorami, dzięki czemu nie był widoczny z powietrza podczas bombardowań. Kilka lat temu przeszedł kompletną renowację, dzięki czemu teraz swieci jeszcze większym blaskiem. Zobaczcie sami.

czwartek, 04 sierpnia 2016, p.manczyk

Polecane wpisy

statystyka