Blog > Komentarze do wpisu

Sprawa granic i bezpieczeństwa

Podczas wjazdu do Indii wypełnia się następujący druczek:

Nie zwracałem na niego uwagi, ale ostatnio przyjrzałem mu się dokładniej. Zawiera on standardowe informacje, czego nie wolno wwozić do Indii, wiadomo, narkotyków, fałszywych pieniędzy, zwierząt itp, itd.

Ale jest tez ciekawy punkt pierwszy pierwszy, który mówi, że do Indii nie wolno wwozić publikacji i map, gdzie granice Indii są błędnie przedstawione.

I tu docieramy do Kaszmiru. Posiadamy niemiecką mapę Ladakhu i Kaszmiru, oraz przewodnik Lonely Planet po wspomnianym regionie wydany w Australii. Obie publikacje dosyć asekurancko podchodzą do spraw granic Indii. Przewodnik umieścił notkę, że granice są przedstawione tak jak sobie życzy tego strona indyjska, mapa pokazuje zaś granice oficjalną (wg Indii) oraz granicę rzeczywistą z informacją, że teren jest administrowany ( tak naprawdę okupowany) przez inny kraj - dotyczy to zarówno Pakistanu oraz Chin.

I tu docieramy do Kaszmiru - granica oficjalna Indii z Pakistanem wiedzie kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Srinagaru, w rzeczywistości zaś zaczyna się niemalże za rogatkami miasta.

Dochodzi tu jeszcze sprawa niepodległości Kaszmiru, której od kilkudziesięciu lat domagają się jego mieszkańcy, a która pewnie długo jeśli nie nigdy nie dojdzie do skutku. Dlatego też

Srinagar jest z jednej strony atrakcją turystyczną, z drugiej strony to istna twierdza. Nikogo nie dziwi już widok wojska na każdym skrzyżowaniu, ciężarówki, wozy opancerzone z wieżyczkami z których wystają tylko lufy karabinów, wieże strażnicze przy co ważniejszych budynkach, itp. itd.

Do listy strategicznych obiektów dochodzi oczywiście lotnisko. Dziś mieliśmy okazję lecieć ze Srinagaru do Amritsaru i sam proces wylotu z Kaszmiru zasługuje na dokładniejszy opis.


Zamówiliśmy taksówkę z hotelu na lotnisko. Pierwsza kontrola była jeszcze kilometr przed samym budynkiem lotniska, gdzie wojsko sprawdzało, czy samochód nie jest podkuty bombą, pasażerowie zaś musieli wyjąć z samochodu swoje bagaże i poddać je skanowaniu a siebie pobieżnym "obmacaniu" przed żołnierza (dla kobiet oddzielny parawanik i kontrola tamże). Dodam jeszcze, że od razu sprawdzono, czy posiadamy wydruk biletu lotniczego.

Po wyjściu z samochodu udaliśmy się do drzwi terminala. Ponowne sprawdzenie biletu lotniczego, czy zgadzają się dane z paszportem, ponowne skanowanie bagaży oraz ponowna kontrola macana.

Jesteśmy w terminalu i udajemy się do stanowisk check-in aby nadać bagaż. Poszło w miarę gładko, nawet udało się przemycić lekki nadbagaż, bagaż podręczny zaś otrzymał specjalną zawieszkę.

Po nadaniu bagaży skierowano nas (tylko turystów nieindyjskich) do wypełnienia wniosku w którym przepisaliśmy numerki paszportu, wizy, wpisaliśmy nasz adres w Polsce, nazwę hotelu w Srinagarze itd.

Następnie jest kontrola bezpieczeństwa, podobna jak na większości lotnisk. Skanowanie bagażu podręcznego, macanie (panie za parawanem), ale tu niespodzianka, za skanerem każdy bagaż podręczny podlega kontroli organoleptycznej przez żołnierza, "proszę załączyć aparat, proszę wyłączyć, proszę załączyć laptopa, dziękuję". Po sprawdzeniu bagażu podręcznego zawieszka oraz karta pokładowa otrzymują pieczęć która pozwala opuscić kontrolę bezpieczeństwa.

Udało się, jesteśmy już "po drugiej stronie". Tu następuje chyba najciekawszy punkt programu, czyli identyfikacja bagażu rejestrowanego. Każdy pasażer przez specjalne drzwi wychodzi na płytę lotniska, gdzie rozłożone są jeden obok drugiego wszystkie bagaże rejestrowane, czyli również nasze plecaki, które nadaliśmy na check-in piętnaście minut wcześniej. Należy stanąć przy swoim bagażu i poczekać aż żołnierz odhaczy u siebie na liście oraz zaznaczy znakiem "x" naklejkę na bagażu i na karcie pokładowej, sprawdzając wcześniej czy zgadzają się numery.

Udało się. Czekamy już przy bramce na wejście na pokład.

Kart pokładowych nie sprawdza tu jednak obsługa lotniska, tylko  wojsko. Idziemy dalej. Już w rękawie macanko numer cztery, ostatnie sprawdzenie paszportu i jesteśmy na pokładzie samolotu.

Nasz lot trwał 45 minut.
 

sobota, 08 sierpnia 2015, p.manczyk

Polecane wpisy

statystyka