Blog > Komentarze do wpisu

Agra

Na początek parę słów wyjasnienia, dlaczego u nas tak cicho.

Otóż... Nasi szanowni polscy opratorzy komórkowi czyli Plus, Orange i Play (bo takie karty sim tu posiadamy) podpisali umowy roamingowe jedynie z Vodafone India (IN2). Tu w Ladakhu (bo już tu jesteśmy od kilku dni) działają sieci CellONE, Airtel i Aircel. Zatem nasza przygoda z roamingiem skończyła sie trzeciego dnia po przyjeździe do Indii.

A z drugiej strony, od naszego przyjazdu w całym Leh nie ma internetu. W żadnej kawiarence internetowej, w żadnym hotelu nie ma, nic, null. Podobno uszkodzili główny kabel podczas robot drogowych i od trzech dni naprawiają. 

A teraz wróćmy do Agry w której byliśmy 4 dni temu. 

Indie nie chciały abyśmy pojechali do Agry. Najpierw dzień wcześniej, kiedy chcieliśmy wejść na dworzec Indie nasłały na nas urzędnika kolejowego wymachującego legitymacją i twierdzącego, że nasz pociąg jutro nie pojedzie. A bo po drodze spadło dużo deszczu, a bo dzień wcześniej przyjechał 9h spóźniony i takie tam. Za jego namową pojechaliśmy do biura rezerwacji biletów na drugim końcu miasta gdzie zresztą potwierdzono to co powiedział nam urzędnik.

Ale nie dowierzając im za bardzo zrobiliśmy jeszcze najazd na jedno biuro w budynku dworca gdzie przekonano nas że pociąg odjedzie o czasie.

W dniu wyjazdu do Agry Indie próbowały nas jeszcze powstrzymać, gdyż kolejny urzędnik wpuszczający ludzi na peron, jak zobaczył nasz bilet, to kazał póść do kolejnego biura żeby przerobić go (bilet) na jakiś inny z puli turystycznej, a nie indyjskiej (bilety kupowaliśmy przez internet na indyjskiej stronie z dużym wyprzedzeniem, to i mieliśmy z indyjskiej puli).

Drugiego urzędnika sprytnie ominęliśmy i wkradliśmy się na peron z tym biletem co mieliśmy. Oczywiście konduktor nawet nie mrugnął okiem na widok naszego biletu, gdyż ten był w porządku.

A w Agrze zobaczyliśmy to co chyba wszyscy turyści z tą różnicą, że trafiliśmy na jedyne 3 godziny w roku, kiedy Taj Mahal jest otwarty dla wszystkich bez opłat. Normalnie bilet wstępu kosztuje 750 rupii czyli ponad 40zł, a nie pobiera się opłat jedynie rankiem ostatniego dnia ramadanu podczas święta Eid Al Fitr, kiedy to tysiące muzułmanów idą do meczetu stojącego obok Taj Mahal na poranne modlitwy.

Po Taj Mahalu pojechaliśmy na szybką wizytę w świątyniach Sikandra, aby skończyć wizytą w Forcie w Agrze.

Indie nie dały jednak za wygraną, opóźniły pociąg powrotny o ponad 40 minut, tak, że do Delhi dojechaliśmy po godzinie 22. Mściwym Indiom było tego jednak mało i następnego dnia od rana zmagaliśmy się z problemami żołądkowymi.

Welcome to India!

Taj Mahal

Muzułmanie idą na modlitwy

Sikandra

Taj Mahal z innej perspektywy...

Fort Agry

Wracamy do Delhi

środa, 22 lipca 2015, p.manczyk

Polecane wpisy

statystyka