Blog > Komentarze do wpisu

Lany poniedziałek w Manili...

No i jak tu nie zacząć wpisu od mega deszczu w Manili. Przylecieliśmy sobie z Hong Kongu do Manili po 12-tej, kropiło. no to ok. Pojechaliśmy kupić bilety na autobus do Banaue, padało coraz bardziej. Kupiliśmy bilety, zostawiliśmy bagaże w budce i chcieliśmy jechać do historycznego centrum. Wtedy już lało. Na dodatek cysterna zderzyła się z samochodem osobowym, przy okazji innemu ciężarowemu samochodowi urwała lusterko... Wrócilismy więc do miejsca kupna biletów, gdzie pokazali się Polacy... Jakby tego było mało skąd? z KRAKOWA... ale tego też mało... z naszego Ruczaju...

Manila

Odczekaliśmy chwilę, trochę zelżało, złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do centrum, ale gdy wysiedliśmy znowu ulewa, więc poszliśmy do restauracji chińskiej cosik przekąsić.

Manila

Korzystając że znowu zelżało udaliśmy się do zabytkowego centrum tzw. intramurros. tu znowu złapała nas ulewa, więc przeczekaliśmy ją w McDonaldzie. Jednak po tej ulewie na ulicy pojawiła się woda na ulicach, sporo wody, tak powyżej kostek. Jednak ludzie ze stolicy jakoś tym się nie przejęli. Skoro zelżało znowu, przeszliśmy kawałek starego centrum, zrobiliśmy kilka zdjęć i postanowiliśmy wracać tam gdzie nasz autobus, bo znowu zaczęło lać. ale lać na potęgę...

Manila

Mokrzy cali nie mogliśmy znaleźć transportu. Wszystko stało w mega wielkich korkach i było zapchane. Na wielu niższych ulicach woda po kostki i wyżej. Zatrzymany taksówkarz odmówił kursy twierdząc, że prowadzi przez zalane ulice. W końcu trafiliśmy na studentów, którzy przygarnęli nas, bo jechali w tym samym kierunku i jak pojawił się jeepnej (takie śmieszne autko), to pojechaliśmy.

Manila

Wody wszędzie było coraz więcej. Udało się dojechać na miejsce naszego wyjazdu, a studenci filipińscy nas doprowadzili na miejsce. Autobus ruszył o 22:00 i przez cały czas zmieniał trasę przejazdu, bo wszędzie była woda, albo mega korki. ludzie mieszkający na parterach mieli zalane mieszkania. Całą drogę zastanawiałam się jak bagaże w lukach bagażowych, bo woda była dość wysoko na drogach które mijaliśmy. No i jakoś opuściliśmy Manilę.

Manila

O 7:30 dojechaliśmy do Banaue położonego w górach na północ od Manili. Pogoda żeby nie powiedzięć cudna:) Nawet słońce wychodziło od czasu do czasu. A bagaże tych co mieli na samym dole... przemoczone. ufff jak dobrze, że nasze plecaki były na innych, na dodatek w pokrowcach, a rzeczy w workach... A miejscowi w Banaue ogladają wiadomości z Manili. Dzisiaj jest tam masakra... powódź duża, sporo ludzi ewakuowano. My na szczęście daleko od tego.. tyle że w niedzielę musimy tam wrócić na samolot... ale do tego czasu wszytsko pwoinno sie uspokoić. Będziemy śledzić doniesienia i tajfun, który szaleje w tej chwili nad Tajwanem...

Manila

wtorek, 07 sierpnia 2012, p.manczyk

Polecane wpisy

statystyka